Lofoty – co trzeba wiedzieć przed wyprawą?
Norwegia od lat przyciąga miłośników surowej natury, jednak to Lofoty uchodzą za jej najbardziej spektakularną wizytówkę. Ten archipelag, położony za kołem podbiegunowym, to marzenie wielu fotografów i podróżników, jednak wycieczka w tamten rejon wymaga gruntownego przygotowania i świadomości, z czym przyjdzie się zmierzyć. To nie tylko kwestia budżetu, ale przede wszystkim logistyki i przygotowania się na obcowanie z naturą.
Archipelag na krańcu świata i jego unikalny charakter
Lofoty to łańcuch wysp na Morzu Norweskim, rozciągający się na długości ponad stu kilometrów. Leżą na północ od koła podbiegunowego, co w teorii powinno przekładać się na klimat arktyczny, jednak dzięki wpływowi prądu Golfsztrom temperatury są znacznie łagodniejsze, niż wskazywałaby na to szerokość geograficzna. Krajobraz archipelagu jest absolutnie unikalny w skali światowej. Charakteryzuje go tak zwana „Ściana Lofotów”, czyli strzeliste, postrzępione szczyty górskie wyrastające wprost z granatowych wód oceanu, poprzecinane głębokimi fiordami i połączone z lądem systemem mostów oraz tuneli.
Region ten słynie z rybołówstwa, co widać na każdym kroku. Tradycyjne wioski rybackie z charakterystycznymi czerwonymi domkami na palach, zwanymi rorbuer, wciąż tętnią życiem, a wszechobecne drewniane stelaże do suszenia dorszy przypominają o wielowiekowej historii handlu sztokfiszem.

Kiedy jechać, a kiedy odpuścić?
Wybór terminu wycieczki na Lofoty determinuje charakter całego wyjazdu. Najpopularniejszym czasem jest lato, od czerwca do sierpnia. Wtedy można doświadczyć zjawiska dnia polarnego, kiedy słońce nie chowa się za horyzontem. To pozwala na całodobową eksplorację i górskie wędrówki bez latarek. Jest to czas idealny dla miłośników trekkingu, choć wiąże się z największym tłokiem i najwyższymi cenami. Drugim polecanym okresem jest przełom zimy i wiosny, czyli marzec i początek kwietnia. Dni są już wystarczająco długie, góry pokryte śniegiem tworzą bajkową scenerię, a szanse na zobaczenie zorzy polarnej są wciąż bardzo wysokie. Jednocześnie jest duża szansa, że uda się już uniknąć najcięższych mrozów.
Termin późną jesienią, a konkretnie w listopadzie i na początku grudnia, jest najgorszy z możliwych, by planować na Lofoty wycieczkę. Dni są ekstremalnie krótkie, słońce ledwo muska horyzont lub wcale się nie pokazuje, a krajobraz traci swoje barwy, ponieważ wówczas tylko sporadycznie pada śnieg. Zamiast zimowej krainy czarów, turystów wita deszcz, porywisty wiatr, błoto pośniegowe i wszechobecna szarość. Wiele atrakcji turystycznych, kawiarni czy muzeów jest w tym okresie zamkniętych, a szlaki górskie stają się niebezpiecznie śliskie i błotniste.

Niezbędne przygotowanie
Podstawą garderoby musi być nieprzemakalna odzież noszona warstwowo. Pogoda na archipelagu zmienia się dynamicznie, często w ciągu kilkunastu minut przechodząc od słońca do ulewnego deszczu i silnego wiatru. Wysokiej klasy kurtka z membraną chroniącą przed wiatrem i wodą oraz solidne, wodoodporne buty trekkingowe to absolutna podstawa niezależnie od pory roku. Jednocześnie należy zapomnieć o parasolach, ponieważ przy wiejących tam wiatrach są bezużyteczne.
W kwestii transportu najrozsądniejszym rozwiązaniem jest wynajem samochodu. Komunikacja publiczna na wyspach istnieje, ale jest rzadka i nie dociera do wielu najpiękniejszych zakątków. Drogi, w tym główna trasa E10, bywają bardzo wąskie, a mosty jednopasmowe wymagają ustępowania pierwszeństwa. Zimą i wczesną wiosną niezbędne jest doświadczenie w prowadzeniu pojazdu na oblodzonej nawierzchni i w warunkach ograniczonej widoczności.

Norwegia jest jednym z najdroższych krajów świata, a na Lofotach ceny są jeszcze wyższe ze względu na logistykę dostaw. Noclegi, zwłaszcza w sezonie letnim, należy rezerwować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, gdyż baza noclegowa jest ograniczona. Warto nastawić się na samodzielne przygotowywanie posiłków, co znacząco obniży koszty wyprawy, ale wymaga to zabrania części prowiantu ze sobą lub robienia zakupów w dyskontach.
Ze względu na logistykę, na Lofoty najlepiej jest wybrać się z doświadczonymi podróżnikami np. z Klubem Podróżników „Apetyt na Świat”. Od kilku lat organizują wyprawy w różne zakątki świata od zwiedzania Korei Południowej, Sri Lanki i Meksyku, aż po Patagonię i wspinaczkę do Everest Base Camp.
Podsumowując, wycieczka na Lofoty nie jest dedykowana dla osób oczekujących luksusowego wypoczynku w stylu kurortów południowej Europy. Baza hotelowa jest tu specyficzna, często surowa, nastawiona na bliskość natury, a nie na usługi all-inclusive i życie nocne. Wyjazd wymaga starannego przygotowania oraz gotowości do znoszenia trudnych warunków atmosferycznych. Jednak niedogodności są tego warte, bo w trakcie wyjazdu podziwia się jeden z najpiękniejszych cudów natury w Europie.

Artykuł sponsorowany



